Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Stanęłam tu przed wami z posłuszeństwa Bogu, oraz za sprawą Ducha Świętego, który pokierował mną, aby opowiedzieć Wam moją historię.
Zawsze wierzyłam w Boga, Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego oraz Maryję. Wiara była mi wpajana od dziecka, za co chwała moim rodzicom, którzy patrzą teraz na mnie z nieba, są szczęśliwi i uśmiechają się. Moje dorosłe życie było tak puste, że dla własnego wygodnictwa oraz pokusy zła nie modliłam się, nie uczestniczyłam regularnie we Mszach Świętych, żyłam w ciągłym grzechu. Nie zdając sobie sprawy otaczałam się ludźmi podobnymi do siebie, lubiących życie rozrywkowe. Teraz wiem, że żyłam robiąc ciągle złe uczynki niepodobające się Bogu. Były one na pierwszym miejscu, a czas dla Boga był zawsze gdzieś przypadkiem przy uroczystościach rodzinnych typu chrzciny, komunia, ślub i pogrzeb. Nawet w święta nie zawsze uczestniczyłam we Mszach Świętych.
Ostatnią spowiedź jaką pamiętam była po śmierci mojej mamy w czerwcu 2001 roku. W ciągu dwudziestu dwóch lat nie dostrzegałam Boga, chociaż wiedziałam że On jest. Moje życie toczyło się z ciągłymi kłopotami, problemami z dala od Kościoła. Najważniejsze były moje potrzeby, nawet rodzinę stawiałam na dalszym planie. W listopadzie 2023 roku pojechałam do sanatorium rehabilitacyjnego. Pamiętam moje ostatnie spotkanie przed wyjazdem z szefem, który żartując powiedział, abym czasem nie wróciła z jakimś chłopem. Dziś z tego się śmieję, ponieważ wróciłam, ale z Jezusem w sercu. Jako 53 letnia kobieta narodziłam się na nowo w Rabce Zdrój. Był to mój czas na przeanalizowanie całego mojego życia. W trakcie pobytu pewnej niedzieli poczułam bardzo silną potrzebę sakramentu pokuty. Było to wówczas dla mnie niewytłumaczalne, ale jak za impulsem poszłam tego dnia do małej kapliczki na Mszę Świętą, jednak nie było tam możliwości spowiedzi. Potrzeba pokuty była tak silna, że tego samego dnia udałam się ponownie na Mszę Świętą bez przygotowania ze swoimi myślami, stałam w kościele ja i wszystkie moje grzechy.
Ujrzałam konfesjonał, który był bardzo kameralny z zamykanymi szklanymi drzwiami. Przystąpiłam do sakramentu pokuty. Była to chwila dla mnie wówczas niezrozumiała. Spowiedź tę pamiętam tylko jako płacz i ogromny żal. Nie wiem nawet co mówiłam. Utkwiły mi tylko słowa końcowe mojego spowiednika. Po 22 latach przyjęłam po raz pierwszy sakrament Eucharystii. Moje serce było wówczas pełne szczęścia, radości, spokoju, było uwolnione od grzechu. Uczucie to dla mnie jest porównywalne do chwili, gdy rodzice biorą pierwszy raz w objęcia swoje nowo narodzone dziecko. Po powrocie do domu czułam ciągłą potrzebę bliskości z Bogiem. Pragnęłam Go poznać bliżej, dlatego zaczęłam czytać Pismo Święte. Po kilku tygodniach moja córka zaproponowała, aby pójść z nią na Seminarium Odnowy Wiary, które za sprawą Ducha Świętego rozpoczynało się w mojej parafii pod wezwaniem Michała Archanioła w Skrzyszowie. Zło ciągle nie ustępowało i kusiło, że nie będzie czasu, nie poradzę sobie z obowiązkami.
Szukałam w sobie różne wymówki. Jednak potrzeba wyjaśnienia mojej przemiany zwyciężyła. Podczas seminarium otrzymałam odpowiedź. Teraz wiem, że otrzymałam dar łaski od Ducha Świętego. Moja wiara stała się dojrzała i świadoma, a życie z Bogiem stało się proste i szczęśliwe. W różnych sytuacjach życiowych czuję opiekę Ducha Świętego, który mnie wypełnia. Jest mi łatwiej rozwiązywać konflikty międzyludzkie. Stałam się spokojniejsza i radośniejsza. Napełnił mnie Duch Święty pomysłem, aby powstały konfesjonały polowe, które znajdują się tu na polanie podczas Mszy Świętej na wodzie.
Życzę wam, abyście podczas spowiedzi poczuli miłość Boga tak jak ja. Jest On dla mnie teraz na pierwszym miejscu w każdej chwili, a i czuję, że wszystkie inne sytuacje życiowe znalazły się na odpowiednim miejscu.
Taka jest moja wiara. Amen.